* 6 nad ranem *
Ja już nie mogę..! Całą noc to samo..(wiecie o co mi chodzi ^^) Jestem taka niewyspana.. Postanowiłam sobie zrobić kawę tak na pobudzenie. Nastawiłam wodę i siedziałam w kuchni jak zombie.
Nagle usłyszałam że drzwi od ich pokoju otworzyły się. Wyszedł z niego Jaydon. I przyszedł do mnie.
Myślę że on w pewnym sensie jeszcze się we mnie buja. Co oznacza pojęcie jeszcze.. Prosił mnie on o chodzenie jednak odmówiłam mu gdyż Ola się w nim bujała. I nie miałam zamiaru popsuć naszej przyjaźni. W końcu uświadomiłam mu żeby poprosił ją o chodzenie. On się oczywiście zgodziła. Czuje że on z nią chodzi tylko dlatego że chce być koło mnie. A rzeczywiście może mu chodzić tylko o jedno..Ta noc powinna mi dać do myślenia.
- Witaj wyglądasz jak byś nie spała w nocy..- mówił tak jak by mnie się przestraszył.
- Nie spałam bo..!- i tu na szczęście woda mi się zagotowała i zalałam kawę.
- No czemu..?
- Chyba musisz iść już do domu - wkurzył się na mnie że go wyganiam.
Po krótkiej rozmowie pokierowałam się do mojego pokoju. Kawę ustawiłam na małym stoliku nocnym położyłam się w łóżku i wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam oglądać Never Say Never.
Minęło 2 godziny a ja dalej nie mogłam spać. Pomyślałam że kawę zostawię może w końcu zasnę.
* 11 rano *
Przespałam się chwilę. Jednak dalej strasznie chciało mi się spać.Usiadłam na łóżku i wzięłam łyka mojej zimniej kawy.
Nagle Ola wbiegła do mojego pokoju z krzykiem.
- Kurwa.! Zaspałam.! Podpisywanie płyt jest o 11.15 .! Mamy 10 minut na wyrobienie się.!
Po krótkiej reprymendzie ubrałam się w to . Następnie udałam się do łazienki. Uczesałam się w koka. Zostało nam 5 min.
- Ej .! Wychodzimy..! - krzyknęłam dokańczając zimną kawę.
- Już..!
Wybiegła z pokoju i poszłyśmy do auta. Zajechałyśmy za 2 min. Nigdy jeszcze się tak nie spieszyłyśmy.
Przed centrum handlowym (tam gdzie były podpisywane płyty) stały wiele wieleeeee dziewczyn. A my przez to że nie wstałyśmy wcześniej tkwiłyśmy na samym końcu. Ale wcale nam się z stamtąd nie śpieszyło. Była miła atmosfera. Fanki śpiewały ich piosenki a my siedziałyśmy na podłodze i rozmawiałyśmy. Tak mijały minuty.. Może godziny..^^
- Widziałaś która już godzina.? - spytała moja przyjaciółka.
- Nie..
- Jest 16..?! Kurde ale zleciało..
Zachciało mi się pić. Postanowiłam kupić sobie shake. Zaraz koło centrum handlowego jest Mcdonald a tam są najpyszniejsze kawy i shake. Ola chciała kawę ale była tak leniwa że w końcu nie poszła.Więc ruszyłam.
Gdy stałam przy kasie zobaczyłam kątem oka że w MC jest Jaydon. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać i kupiłam shake czekoladowego. Gdy już wychodziłam zadzwoniła do mnie Ola.
- Weź mi jednego shakeee.! plisssss
- Niee. Trzeba było przyjść. - i się rozłączyła.
Przez swoją nierozwagę stałam przy drzwiach i ktoś je właśnie otworzył. Cały shake wybrudził moją koszulkę.
- Uważał byś co robisz.! - krzyknęłam najgłośniej się da. W tym samym czasie wyciągam chusteczki i wycierałam sobie koszulkę.
- Przepraszam.. Nie chciałem - usłyszałam ciepły i niski głos. Podniosłam wzrok do góry i to był naprawdę on.! Harry Styles.! Moje serce zaczęło tak bić jak oszalałe. No pięknie to jest Harry a ja się tak na niego wydarłam.!
- Z jednej strony to moja wina..- i na mojej twarzy pojawiły się rumieńce.
- Może ci jakoś pomóc . ?
- Nie nie trzeba..- i pośpiesznie wyszłam z Mc. Po prostu spanikowałam. Jednak był tak uparty że wyszedł za mną..
- Może jakoś..? - spytał się kolejny raz.
- Nie naprawdę.. Wiem że czekają już na ciebie fanki i przeze mnie nic sobie nie kupiłeś.
- Nic nie szkodzi.. Aaa.! Poczekaj ja w aucie mam drugą koszulkę. Miałem się przebrać ale ona tobie bardziej się przyda. Nie ruszaj się stąd.! - głupio mi było że.. Nie no HARRY STYLES przysienie mi swoją koszulkę..<3 Pobiegł gdzieś na parking. Gdy wracał z daleka uśmiechnął się pokazując swoje dołeczki..( Mmm <3 ) i koszulkę którą trzymał w ręce. Była to koszulka granatowa z beżowym napisem 18 56. - Masz koszulkę i idź się przebierz a ja muszę lecieć na podpisywanie płyt. Mam nadzieje że się jeszcze spotkamy..
I pobiegł w stronę CH. A ja ruszyłam spokojnym krokiem za nim. Na szczęście nie musiałam szukać Oli w tym tłumie tylko czekała na mnie przy wejściu. Chyba to było jakieś porozumninie telepatyczne.
- Nie pytaj..!- mruknęłam pod nosem
- Ok.. A i widzę że masz zajebistą nową koszulkę. Gdzie kupiłaś.. ?
- Aj nie ważne muszę się przebrać.
Poszłyśmy do toalety i się przebrałam. Jego koszulka pachniała męskimi perfumami.Była trochę za duża.. Jestem dosyć niska gdy on koło mnie stał ja mu sięgałam do pół głowy.
Gdy wyszłam z toalety Ola zrobiła minę w stylu "are you fucking kidding me.?!"
- Dobra chodźmy już.! Bo się nie doczekamy tych podpisów.!
Coraz mniej było ludzi. Aż w końcu przyszedł czas na nas.Przed samym przejściem przed ich stołem Ola do mnie szepnęła że wie gdzie już taką koszulkę widziała.
Upragniony moment nadszedł. Pierwsza szła moja przyjaciółka. Od razu widziałam że Harry szczerzy się do mnie z daleka. Teraz panował tam straszny szum i hałas. Gdy doszłam do niego on się do mnie nachylił.
H ; Daj mi swój numer.! - dokładnie to usłyszałam..( Uff oodychaj.! )
T ; Daj mi długopis..
Podał mi marker (bo tylko to miał) i mu na ręce napisałam swój numer i so call me maybe? (tak dla zabawy) Gdy to zobaczył zaczął się śmiać.
H ; Masz zajefajną koszulkę. Poprostu duże poczucie stylu.
A ja już musiałam iść gdyż ochroniarz powiedział że zatrzymuje ruch. Na pecha jeszcze nie miałam jego numeru. Trudno muszę czekać. Wzięłam płytę i włożyłam do torebki. A następnie wraz z Olą udałam się do domu.
________________________________________
Krótki rozdział.. Przepraszam : ) Będą dłuższe a
chciałam to dziś skończyć. : ) : *
Proszę o komentowanie i czytani dalszych rozdziałów . : )
Chodziło mi o tą koszulkę. : )

Boski <3
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny :*
zapraszam do mnie :D
Uuu. Boss ;d
OdpowiedzUsuń'So call me baby' ^^
hmm... całkiem fajnie się zaczyna. rozkręcasz się :)
OdpowiedzUsuńkoszulka Harolda... mniam <3
zapraszam na moje dwa blogi :)
pozdrawiam :)
ładna koszulka <3
OdpowiedzUsuń